My’ 17 – najlepsze dyplomy ASP Wrocław, BWA Awangarda 12.01.-25.02.2018

Paweł Baśnik, My'17, BWA Wrocław (2)  Wszystko, co żyje, prędzej czy później musi umrzeć. Ten oczywisty wniosek można łatwo wysnuć obserwując otaczający nas świat. Fakt, iż każde życie rozciąga się w czasie zmierzając ku śmierci, jest prawdą powszechnie znaną. Zatem umrę również i ja, tak jak wszyscy, którzy żyli przede mną. Wiem o tym i jednocześnie nie mogę w to uwierzyć – ja, który oglądam ten świat, ja, który oddycham i myślę – odejdę wkrótce w pustkę i nicość. Czy powinienem bać się tej czarnej dziury, do której nieuchronnie się zbliżam? Ponoć byłem tam, zanim jeszcze przyszedłem na świat. Nie pamiętam nic z tego okresu, więc zakładam, że tamten stan rzeczy nie był na tyle godny uwagi, abym miał powód się nim przejmować. Co zatem powinienem myśleć w związku z powrotem w tamte strony? Moja własna śmierć zawsze jest przede mną. Kiedy nadejdzie, wtedy z kolei nie będzie już mnie. Nie jest możliwe bym „przeżył” własną śmierć, a zatem nie mogę jej doświadczyć. Wbrew tej, jak i wielu innym pociechom, nicość, do której zmierzam jest inna od tej, z której się wyłoniłem. Znaczy dla mnie coś poważniejszego. Nie chodzi tu bynajmniej o fizyczne cierpienie związane z agonią, od którego śmierć de facto staje się wyzwoleniem. Nie chodzi też o lęk przed wiecznym trwaniem w ciemnej otchłani, tudzież innymi powszechnymi wyobrażeniami, jakie umysł stwarza na potrzeby zobrazowania nicości. Rozmyślanie o własnej śmierci wiąże się głównie z traumatycznym przeczuciem końca własnej indywidualności. Jeśli świadomość jest niczym więcej, jak biologiczną funkcją mózgu, cały mój subiektywny, pierwszoosobowy i jakościowy świat przeżyć pryśnie w końcu jak bańka mydlana. Psychiczna ciągłość, z której zbudowane jest poczucie własnego „ja”, wyparuje na zawsze wraz z ostatnim tchnieniem. Jeżeli cokolwiek strasznego jest w przemijaniu, to z pewnością ten fakt, iż bezpowrotnie kończy się nasz pierwszoosobowy świat fenomenów mentalnych. Czy można zatem znaleźć jakiś sposób na odwołanie wyroku, który wydała na nas biologia? Jedni pokładają nadzieję w nauce, drudzy skłaniają się w stronę religijnych zaświatów. Jeszcze inni znajdują rozwiązanie w twórczości. Dziś niewiele jest miejsca w dyskursie publicznym, by mówić na temat śmierci w sposób poważny, za to, nad wyraz często, funkcjonuje ona jako modny popkulturowy motyw, stając się karykaturą samej siebie. Ze śmiercią obcuje się dziś w rozrywkowym świecie kina i gier komputerowych, podczas gdy jej prawdziwe oblicze zostało odizolowane od życia codziennego i wepchnięte do szpitali, stając się niewygodnym tabu. Świadomości własnej skończoności nie da się jednak wymazać całkowicie. Dopóki człowiek pozostaje istotą śmiertelną, będzie musiał konfrontować się każdorazowo z faktem, iż prędzej czy później przyjdzie mu umrzeć. Nieważne, jak dobrze będzie się bawić, w końcu nadejdzie moment, w którym będzie musiał stanąć twarzą w twarz z nicością. Mówiąc zatem szerzej, śmierć stanowi ważny punkt odniesienia nie tylko w sferze sztuki, ale we wszystkich najważniejszych przejawach ludzkiej aktywności. Dzięki temu staje się ona bez wątpienia jednym z głównych czynników nadających pęd kulturze i cywilizacji. Medycyna w swej istocie jest przecież niczym innym, jak praktyką skupiającą się na przezwyciężaniu różnego rodzaju schorzeń i dolegliwości, a w ostatecznym sensie szukaniu sposobu na osiągnięcie maksymalnej biologicznej trwałości. Środowiska naukowe coraz śmielej wieszczą, że już niedługo spełni się ,,prometejski sen medycyny”. Według niektórych przewidywań pierwszy człowiek, który osiągnie nieśmiertelność prawdopodobnie przyszedł już na świat. Obszarem badań, w którym pokłada się największe nadzieje, jest genetyka, jednak równolegle poszukuje się przeróżnych rozwiązań opierających się na najnowszych technologiach komputerowych, o czym opowiada prezentowana poniżej projekcja wykonana przy użyciu projektora parowego. Transhumaniści tacy jak Ray Kurzwail, wysuwają śmiałe prognozy głoszące, iż dwudziesty pierwszy wiek będzie wiekiem, w którym kolejne naukowe odkrycia i technologiczne wynalazki doprowadzą ludzkość do tzw. osobliwości, która zmusi nas do przedefiniowania wszystkiego, co zawiera się w pojęciu człowieczeństwa. Ewolucja człowieka przyspieszy w każdym możliwym aspekcie, przy czym nie będzie ona już ewolucją biologiczną lecz technologiczną. To człowiek będzie kontrolował jej przebieg za pomocą własnych narzędzi. Istotnie już teraz jesteśmy świadkami początków tego zjawiska, czego dowodem są bioniczne protezy kończyn, bądź narządów takich jak oko czy serce.

Paweł Baśnik

Paweł Baśnik, My'17, BWA Wrocław (1)

Paweł Baśnik, My'17, BWA Wrocław (3)Paweł Baśnik, My'17, BWA Wrocław (4)Paweł Baśnik, My'17, BWA Wrocław (5)Paweł Baśnik, My'17, BWA Wrocław (7)Paweł Baśnik, My'17, BWA Wrocław (8)Paweł Baśnik, My'17, BWA Wrocław (9)Paweł Baśnik, My'17, BWA Wrocław (10)

fot. Grzegorz Stadnik

Reklamy

Post mortem- obraz jako relikt osobowej świadomości, obrona pracy dyplomowej 21.06.-30.06.2017

Baśnik-Post Mortem, galeria miejska (1)

wystawa dyplomowa: Galeria Miejska, Wrocław

Koncept wystawy oparty jest w głównej mierze na przekonaniu, że idee zawarte w wytworach kultury są w stanie trwać znacznie dłużej od egzystencji ich twórcy. Obraz wydaje się posiadać olbrzymi potencjał ”unieśmiertelniania”, przy czym to, na ile jest w stanie nas ocalić, podlega różnego rodzaju mechanizmom oraz weryfikacjom, począwszy od fizycznego przetrwania dzieła po jego społeczne i kulturowe oddziaływanie.

Na wystawie zaprezentowane zostały obrazy, które są wanitatywne nie tyle w przedstawionym motywie i warstwie ilustracyjnej, ile w samej farbie i sposobie malowania, który nie próbuje tuszować, lecz jeszcze bardziej podkreślać materialność i cielesność medium jakim jest malarstwo

Oprócz zdestruowanych obrazów olejnych, na wystawie znalazły się także instalacje. Jedna z nich stworzona została z wykorzystaniem projektora parowego LEIA Display System. Wykreowana dzięki temu urządzeniu wizualizacja związana jest ściśle z transhumanistyczną ideą osiągnięcia nieśmiertelności za pomocą technologii komputerowej.

Baśnik-Post Mortem, galeria miejska (2)Baśnik-Post Mortem, galeria miejska (3)Baśnik-Post Mortem, galeria miejska (12)Baśnik-Post Mortem, galeria miejska (11)Baśnik-Post Mortem, galeria miejska (4)Baśnik-Post Mortem, galeria miejska (6)Baśnik-Post Mortem, galeria miejska (13)Baśnik-Post Mortem, galeria miejska (14)

Zapisz

Ktoś Inny 20.01.-04.02.2017

img_1717

Solo exhibition- Galeria Socato 20.01.-04.02. 2017

Karolina Jaklewicz

Etyka przemocy- o pracach Pawła Baśnika:

Zastanawiająca jest potrzeba zadawania obrazom bólu. Chęć cięcia, niszczenia, kaleczenia. Chęć zepsucia tego, co się wcześniej z malarską wnikliwością stworzyło. Czy chodzi o cios w kategorię piękna? O bunt wobec ideału? Brutalność unicestwia niebezpieczeństwo powierzchownej estetyzacji. Ale czy sama nie jest alternatywną wersją piękna? Czy niszczenie nie stało się tak samo estetyzujące? Przywykliśmy do obrazu zniszczenia. Media serwują nam dramaty w przyswajalnej wersji. Obrazy cierpienia stają się ikonami teraźniejszości. Oswoiliśmy cierpienie. Fotografie dzieci z Aleppo obok zdjęcia sportowca, nad gwiazdą popu, pod politykiem. Jakoś na równi. Niebezpieczna demokracja głównej strony portalu. „Obraz jako szok i obraz jako banał to dwie strony tej samej rzeczywistości” pisze Susan Sontag. Zniszczenie jako ból i zniszczenie jako piękno, to dwa obrazy dwubiegunowej współczesnej percepcji. Stajemy się równie nieczuli na piękno jak i na ból. Sontag uważa, że to fotografia oswoiła cierpienie: „Bycie widzem nieszczęść nawiedzających inne kraje jest jednym z najbardziej charakterystycznych przeżyć współczesności”. Paweł Baśnik zaczyna swoje obrazy w fotografii. To retro-zdjęcia są punktem wyjścia dla dalszych malarskich opowieści. Opowieści o przemijaniu, zanikaniu, umieraniu. Baśnik wpisuje się w dwa nurty młodej sztuki – pracę z fotografią i dekonstrukcję struktury malarskiej. Fotografia w swej gładkiej cielesności zabiera cierpieniu jego namacalny wymiar. Pojąć cierpienie z fotografii, to znać je z autopsji. Bo fotografia nadaje cierpieniu wymiar złudzenia optycznego. Malarstwo jest namacalne. Materialność zniszczenia powierzchni obrazu jest faktyczna, jest tu i teraz. Zniszczenie namalowanej fotografii to podwójna gra Baśnika. Jest zamachem na złudzenie, że „to” cierpienie nas nie dotyczy, że „to” cierpienie jest bezpiecznie zatrzymane w fotografii. Zniszczenie obrazu dotyczy nas bezpośrednio. Bo stając wobec obrazu, stajemy wobec siebie. Bo patrząc na zdartą twarz sportretowanej kobiety, odruchowo sprawdzamy czy nasza skóra jest na miejscu.

11112791413

15